La Tribù Spirituale di Tico / Duchowe Plemię Tico

La Tribù Spirituale di Tico / Duchowe Plemię Tico

[Per motivi della privacy, il nome e la foto del cavallo sono stati cambiati].

Tempo fa stavo lavorando con un cavallo di nome Tico. Quasi ogni giorno Tico si feriva (spesso anche appositamente) e stava molto male. La sua famiglia umana era davvero disperata perché, nonostante tutte le cure veterinarie, tutto il loro amore e attenzioni – nulla cambiava. Tico continuava a ferirsi in modo davvero pesante.

Durante il viaggio, dopo aver portato lo Spirito del cavallo nel Cerchio Sacro e dopo aver chiesto di mostrarmi i motivi del suo comportamento vidi subito una corda energetica e, seguendola, fui letteralmente catapultata in un passato molto lontano su un’isola. Sapevo che era un’isola, non sapevo dove. Seguendo sempre la corda mi trovai davanti ad una scena: un branco di bellissimi cavalli (fisicamente un po’ più piccoli di quelli che comunemente conosciamo) sdraiato per terra, coperto da una cenere grigia, alcuni ancora vivi, ma tantissimi morti. La corda finiva proprio dentro la scena davanti ai miei occhi. Mi è arrivato il messaggio del cavallo: “Vedi? Come posso stare bene io, visto che i miei fratelli e sorelle soffrono? Io faccio parte di questo branco, è la mia tribù, se soffriamo – soffriamo tutti. Ecco perché mi ferisco. Io sono uno di loro.”

Mi rivolsi ai miei Spiriti Guida per la soluzione. Si misero subito all’azione riportando gli spiriti dei cavalli defunti alla Fonte e tagliando la corda dannosa che univa Tico a loro, lasciando solo quelle della sua appartenenza.

Tornati nel Cerchio da dove siamo partiti abbiamo recuperato i pezzi dell’anima di Tico.

Dopo aver descritto il viaggio alle persone sono rimasta quasi senza parola: Tico è un cavallo islandese e quello che mi ha fatto vedere erano i cavalli in Islanda morti dopo un’eruzione vulcanica!, Tico era collegato ai suoi antenati (come lo siamo tutti noi) che nemmeno conosceva, riflettendo il loro trauma nella sua vita presente!

Quello che conta è che un paio di giorni più tardi Tico ha cominciato a rispondere bene alle medicine e non si ferisce più!

[W ramach ochrony danych osobowych, imię i zdjęcie konia zostało zmienione].

Jakiś czas temu pracowałam z koniem o imieniu Tico. Na wstępie pragnę zaznaczyć iż nie widziałam nigdy jego zdjęcia i jedyne co o nim wiedziałam to to, że prawie codziennie Tico ranił się (często robił to celowo), jego stan fizyczny był naprawdę ciężki. Rodzina Tico była zrozpaczona, ponieważ, pomimo wszystkich terapii weterynaryjnych, pomimo całej miłości i troski, którą był otaczany – sytuacja pozostawała bez zmian. Tico nadal zadawał sobie rany, czasami nawet bardzo poważne.

Podczas podróży szamańskiej, poprosiłam moich Przewodników aby pokazali mi przyczyny jego zachowania. Ujrzałam prawie natychmiast energetyczną linię, która zaprowadziła mnie bardzo daleko, na nieznaną mi wyspę i w bardzo odległa przeszłość. Nie miałam pojęcia co to za wyspa. Idąc dalej wzdłuż linii ujrzałam następującą scenę: ogromne stado prześlicznych koni (fizycznie różniących się od tych, które znamy) leżało na ziemi, wszystkie konie pokryte były szarym popiołem. W tym momencie usłyszałam moich Przewodników (to jest popiół wulkaniczny). Cały krajobraz był w szarych i stalowych odcieniach, kilka koni było jeszcze żywych, lecz wiele, niestety, już nie. Linia kończyła się w samym środku sceny. Usłyszałam, jak Tico do mnie mówi: „Widzisz? Jak mogę czuć się dobrze, skoro moi bracia i siostry cierpią? To jest moje stado, moje plemię, ja do niego należę, jeśli cierpimy – cierpimy wszyscy. Oto dlaczego się ranię, ja jestem jednym z nich.”

Zwróciłam się do moich Przewodników o pomoc, którzy zabrali się od razu „do dzieła”, odprowadzając dusze zmarłych koni do domu i odcinając niepotrzebną już linię energetyczną i pozostawiając wyłącznie te przydatne.

Po powrocie do Kręgu, w którym pozostawiliśmy Tico odcięliśmy drugi koniec liny i odszukaliśmy zagubione elementy jego duszy.

Opisując całą podróż ludziom, nadeszła moja kolej na zdziwienie: Tico należy do rasy koni islandzkich (krótki opis tej rasy TUTAJ), stąd też te różnice fizyczne, które dostrzegłam, a Tico pokazał mi swoich przodków w Islandii, którzy zginęli w wyniku wybuchu wulkanu! Tico był nadal połączony ze swoimi przodkami (jak i my wszyscy), których nawet nie znal i odzwierciedlał i dramat w swoim obecnym życiu!

Najpiękniejszy w tej historii jest fakt, iż kilka dni po naszej wspólnej podróży Tico zaczął dobrze odpowiadać na wszystkie kuracje i przestał się ranić!

Lascia un commento